Top
  >  Lwów   >  7 pomysłów na weekend we Lwowie

Jak można stracić takie miasto!? Oto refleksja, która nie opuszczała nas przez cały pobyt we Lwowie… refleksja, która nachodzi nas po dziś dzień. Teraz już wiem, co czują Niemcy kiedy przyjeżdżają do Szczecina… Niestety, stało się. Podobnie jak z Wilnem, nad którym też ubolewamy. Węgrzy mają jednak jeszcze gorzej, bo odebrano im całą Transylwanię. Łączymy się w bólu!

 Kaplica Boimów

Cieszę się ogromnie, że po 9 latach udało mi się wrócić do Lwowa. Tak jak lubimy, wałęsaliśmy się niespiesznie uliczkami, wstępując raz po raz do innej knajpki. Pierwszego dnia, odwiedzając 3 restauracje i 2 kawiarnie, pobiliśmy osobisty rekord! W Paryżu czy Wenecji zawsze było nam szkoda na takie ekstrawagancje (dlatego zazwyczaj urządzaliśmy pikniki w plenerze), teraz odbiliśmy sobie za wszystkie czasy;) Nie da się ukryć, że wielką rolę odegrały tu niskie ceny, które zachęcają, by przysiąść, posłuchać przedwojennych melodii a do śniadania zamówić szampana – tak, we Lwowie jest to w zasięgu ręki!😉 Pobyt w mieście, w którym wciąż czuć polskiego ducha, przerósł nasze najśmielsze oczekiwania i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tam wrócimy (np. jesienią lub zimą), choćby po to, by udać się na spektakl do opery:)

Druga twarz miasta nie wygląda tak kolorowo i nie można o tym zapominać. Większość Ukraińców nie może pozwolić sobie na żadne luksusy i zazwyczaj wcale nie korzysta z atrakcji, dla których przybywają tu turyści. Ich sytuacja jest ciężka, miliony wyjechały do pracy za granicę. W mieście spotkać można wielu pijanych i bezdomnych, nierzadko poczujecie zapach moczu w obskurnej bramie lub zauważycie zapuszczone podwórka oraz obdrapane kamienice.

Tymczasem na pchlim targu

Jak dotarliśmy do Lwowa:
Granicę przekroczyliśmy w Medyce. Samochód zostawiliśmy na płatnym (6 zł za dobę) i strzeżonym parkingu nieopodal. Następnie zabraliśmy plecaki i na pieszo (bramką dla osób z paszportami UE) przeszliśmy obie kontrole. Zajęło nam to około 15-20 minut. Mieliśmy znacznie więcej szczęścia niż czekający w ogromnej kolejce sąsiedzi z Ukrainy – sznurek aut, autokarów i tirów na przejściu samochodowym był równie długi i chyba w ogóle się nie przesuwał. W taki upał mogliśmy jedynie współczuć. Po drugiej stronie zaczekaliśmy chwilę na żółtą marszrutkę (90 hrywien/12 zł za 2 osoby) i około 1,5 h później wysiedliśmy we Lwowie Zachodnim. Stamtąd kolejna marszrutka i za moment  byliśmy na miejscu. Wynajęliśmy ładny, komfortowy apartament w nieco obskurnej kamienicy z podśmierdującą klatką schodową;) Trzy minuty piechotą od rynku głównego. Znaleźliśmy go przez Air B&B i kosztował nas 200 zł za 2 doby. Było wiele podobnych a nawet tańszych opcji.

Nasza trasa: Medyka – Lwów (85 km ok 1,5 godziny marszrutką)
Przejście graniczne w Medyce

 W marszrutce

Tymczasem, przedstawiam 7 sprawdzonych pomysłów
na to, co naszym zdaniem warto zrobić we Lwowie
1. Wspiąć się na wieżę XIX – wiecznego ratusza (ok 65 metrów wysokości), by podziwiać miasto z góry – trzeba troszkę się spocić ale warto! Nie dajscie się namawiać;) Uwielbiam punkty widokowe, jeśli tylko się da, zawsze na jakiś sie wspinamy;) Wstęp kosztuje 30 hrywien, czyli ok 3,90zł

Katedra rzymskokatolicka i cały Lwów u naszych stóp

Ach te stare tramwaje:)

2. Stołować się w przedwojennym stylu – być we Lwowie i nie chodzić po tamtejszych knajpach to grzech! Większość z nich powstała w ciekawych miejscach, pamięta czasy przedwojenne i szczyci się wieloletnimi tradycjami. W niejednej zachwyci Was elegancki wystrój a z głośników sączyć się będą stare polskie piosenki. Restauracyjki i kawiarnie to atrakcja sama w sobie! Jak na 2 dni pobytu, odwiedziliśmy ich całkiem sporo. Maciek trafił w sieci na świetnego bloga Kawiarniany.pl i kierując się jego rekomendacjami, wybraliśmy się do:
  • Kawiarnia Apteka Mikolascha (historia na talerzu i szampan do śniadania)
  • Kumpel (mają swoje piwko)
  • Virmenka (kawa po ormiańsku)
  • Baczewski Resturant (staropolskie klimaty w eleganckim stylu)
  • Lviv Manufaktura Kawy (aromatyczna i w wielu odsłonach)
  • Lviv Croissants (z jajkiem, szynką, serem, sosami…)  najlepsze jakie jadłam w życiu!
  • Arsenal Ribs and Spirits (soczyste żeberka) – to akurat z polecenia Wędrownych Motyli
Żeberka w Ribs&Spirits je się nie inaczej, jak palcami!;)
Wnętrze Apteki Mikolascha
Śniadanie i szampan u Mikolascha;)
 Kawa po ormiańsku (parzona na gorącym piasku) w Virmence
Po barszczu na deser nalewki u Baczewskiego;)
 Manufaktura kawy

Najlepsze (przysięgam) w moim życiu croissanty!

*2 porcje omletów (lub jajek sadzonych z boczkiem i sałatką), 2 kawy, 2 ciastka i szampan
Ile wydaliśmy? Około 50 zł za śniadanie mistrzów;) – czy to dużo czy mało, zdecydujcie sami 

Zajrzeliśmy też do słynnego Atlasu ale ku naszemu zdzwiweniu kompletnie nas zignorowano… Jestem w stanie zrozumieć, że mają rzesze turystów i pewnie sa już nimi mocno zmęczeni, jednak traktując ludzi w ten sposób w końcu zaczną na tym tracić. Podobnie było z Polakami, którzy siedzili przy stoliku obok. Nie wiem, czy doczekali się obsługi, bo sobie poszliśmy.
3. Oddać się zadumie na Cmentarzu Łyczakowskim – za radą Kawiarnianego na cmentarz weszliśmy bramą tylną, dzięki czemu uniknęliśmy opłaty za wstęp a zaoszczędzone pieniążki wrzuciliśmy do skrzynki na Cmentarzu Orląt Lwowskich na rzecz opieki nad grobami polskimi. Ponadto, mieliśmy okazję zobaczyć rzadziej odwiedzaną część nekropolii, gdzie setki starych polskich grobowców niszczeją i popadają w zapomnienie. Straszna szkoda. Odwiedziliśmy groby Marii Konopnickiej (autorka utworów: O Janku WędrowniczkuO krasnoludkach i o sierotce Marysi, Mendel Gdański, Rota), Gabrieli Zapolskiej (autorka utowru: Moralność pani Dulskiej), kaplicę grobową Baczewskich (Baczewski był swojego czasu największym producentem alkoholu w Polsce, do dziś we Lwowie istnieje jego  elegancka restauracja, do które ustawiają się kolejki Polaków) i wiele innych. Można tam chodzić godzinami. Coś czuję, że muszę napisać posta o najciekawszych nekropoliach.
Mniej znana brama wejściowa
 Wchodzimy na cmentarz i natychmiast popadamy w zadumę
 Gdzie nie spojrzysz, polski grobowiec
 Mogiły i pomniki ukryte w zieleni
Niektóre to prawdziwe dzieła sztuki!

 Przeszywająca cisza

Cmentarz Orląt Lwowskich

Grób Marii Konopnickiej

Nieopodal wejścia głównego

4. Wybrać się na zwiedzanie opery (a najlepiej na spektakl!). Będąc we Lwowie 9 lat temu miałam okazje zwiedzać jej szykowne wnętrza. Tym razem chcieliśmy wybrać się na spektakl – bilety są tanie jak barszcz;). Niestety trafiliśmy na sezon wakacyjny a wówczas wiele instytucji kulturalnych jest nieczynnych. Akurat podczas naszego pobytu niczego nie grali – ale spokojnie, zyskaliśmy w ten sposób świetny argument, by wrócić do Lwowa w przyszłości:)

Opera podziwiana z wieży ratusza
Przed operą (Lwów 2009r)

5. Odwiedzić 3 świątynie trzech różnych wyznań (i przejść się uliczką Ormiańską). Do II Wojny Światowej Lwów był miastem wielokulturowym. Poza dominująca liczbą Polaków, mieszkali tu Żydzi, Ormianie, Ukraińcy, Czesi, Rosjanie oraz Niemcy. Dlatego nic dziwnego, że można odwiedzić tu trzy ważne katedry – rzymskokatolicką, ormiańską i prawosławną. Co więcej, przed wojną we Lwowie funkcjonowało ponad 100 synagog,  niestety do dziś przetrwała tylko jedna.

Archikatedralny sobór św. Jura
Podwórko tuż przy Katedrze Ormiańskiej – wewnątrz jest jeszcze piękniejsza!

6. Szukać wszechobecnych polskich pamiątek i napisów na ścianach budynków – cieszylismy się jak dzieci, gdy udało nam się natrafić na polskie ślady:)

Przedwojenna Gazeta Lwowska na pchlim targu

7. Przenieść się w czasie na Dworcu Głównym – już sam spacer oddalonymi od ścisłego centrum uliczkami okazał się miłą niespodzianką:) Połączyliśmy go z wizytą w Soborze Św. Jura a także zajrzeliśmy na Politechnikę (akurat było po drodze). Osobiście uwielbiam architekturę starych dworców (w Budapeszcie mają co najmniej dwa niesamowite!), więc wizyta na centralnej stacji lwowskiej zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Człowiek najchętniej wsiadłby do pociągu byle jakiego… i udał się do Odessy lub Kijowa.. a może dalej?;) Dworzec powstał w stylu eklektycznym na przełomie XIX i XX w. Pierwszy pociąg przyjechał tu z Wiednia w listopadzie 1861. Spodobało mi się, że w hali dworca znajduje się „ekskluzywna” poczekalnia dla VIPów gdzie damy i dżentelmeni za drobną opłatą mogą poczytać gazetę w secesyjnych wnętrzach. Serwują tam kawę, panuje ład i porządek a co najważniejsze, w przeciwieństwie do poczekalni ogólnej, nie ma tam tłoku. Na rynek wróciliśmy spod dworca tramwajem nr 1.

Dokąd by tu czmychnąć?

Sztukateria w hali głównej

Na koniec świata!

Co jeszcze we Lwowie warto zobaczyć?
  • Pomnik Adama Mickiewicza
  • Wszelkie targi staroci
  • Klasztor Bernardynów nieopodal arsenału
  • Lokalny street art
  • Popatrzeć na miasto z okien tramwajów (oddalić się od rynku)
  • Zajrzeć do Kościoła Garnizonowego oraz mniej znanych świątyń
Pomnik Adama Mickiewicza
Klasztor Bernardynów
Byliście we Lwowie? Może macie inne propozycje? 🙂
Spodobał Ci się ten post? Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco!:) Niebawem ciąg dalszy!

Comments:

  • 31 sierpnia 2018

    Ten cmentarz mnie zachwycił-magia w każdym calu. Trzeba kiedyś pojechać w tamte strony…knajpy nęcą,zabytki olśniewają-ruszmy się 🙂

    reply...
  • 1 września 2018

    Koniecznie się wybierzcie! 🙂 są loty z Berlina!

    reply...

post a comment