Top
  >  Czarnogóra   >  Z wrześniowej wyprawy do Czarnogóry
Do Czarnogóry wybrałam się Klaudią. Wykupiłyśmy pakiet łączony: hotel + autokar. Resztę ogarniałyśmy już same, na własną rękę (co niezwykle nas ekscytowało – to chyba właśnie podczas studenckich wyjazdów opanowałam sztukę planowania i kombinowana – jak tu zobaczyć więcej za mniej, gdzie można jeszcze wyskoczyć w okolicy). To były takie pierwsze, nieśmiałe podrygi. Byłyśmy wtedy obie jeszcze bardzo niedoświadczone ale myślę, że zdałyśmy na medal i zobaczyłyśmy naparwdę sporo. Przez 10 dni mieszkałyśmy w Budwie, robiąc wypady do Cetinje, Kotoru, czy Petrovac na Moru. Skusiłyśmy się też na rejs po Boce Kotosrkiej oraz 1-dniowego tripa do Dubrownika, który, choć urokliwy, przy Czarnogórze okazał się głośny, zatłoczony i komercyjny. I jakże drogi! Poniżej zdjęcia z Czarnogóry:)
nasza droga na plażę
Widok na starą Budvę, nazywaną też Małym Dubrownikiem
stare miasto liczy ok 2500 lat
jedna z wielu prawosławnych świątyń
Budva to także centrum kulturalne kraju – jej starówka nas oczarowała
Spacerowałyśmy tam  codziennie, to była istna przyjemność! 🙂
zwiedzamy Herceg Novi
stara bałkańska ostoja
a w tle cerkiewka
miasto kwiatów, schodów i twierdz
dachy Czarnogóry
gaj oliwny
tylko się tu położyć i drzemać wśród oliwek
małe domeczki na nabrzeżu
jedna wysepek Boki Kotorskiej
ciężko było „zaparkować” tam statkiem 😉
zwiedzamy zakamarki wysepki  i starego klasztoru:)
Boka Kotorska w sztuce
w muzeum rupieci 😉
okno na Montenegro
„bliźniaczki” widziane z pokładu naszego stateczku
mijamy Perast, zmierzając do Kotoru
Głodne wilki doczekały się czarnogórskiej pizzy! Prawda jest taka. że źle przygotowałyśmy się na ten rejs. Nie wzięłyśmy niemal żadnych pieniedzy. Przez cały dzien nas ssało i dopiero w Kotozre udało nam się dorwać coś niedrogiego. Później wróciłyśmy jeszcze do Kotoru na własną rękę i odkryłyśmy jego cudowne zakamarki oraz wspięłyśmy się na twierdzę.
Katedra romańska św. Tryfona
Czas trochę poodkrywać Budvę! Kolejne miejsce na Ziemi, w którym mogłabym zamieszkać:)
spacer po Budvie w burzowy dzień
wspinamy się pod Meine
i docieramy do starego klasztoru
akurat w samą porę czarnogórskiej mszy
Podróżniczka na trasie i Kotor po raz drugi!
Tym razem całkowicie po naszemu;)
tego miejsca nie da się opisać…
Postanowiłyśmy się wdrapać na twierdzę!
i warto było, gdyż widok na cyprysy i Bokę Kotorską w tle był oszałamiający
stare domki, w których wciąż mieszkają kotorczycy 🙂
kamienne miasto z typowymi zielonymi okiennicami
Cetinje – dawna stolica Czarnogóry.  Miasto powstało w krasowej dolinie u podnóża masywu Lovcen.  Swą nazwę wzięło od przepływającej przez dolinę rzeki Cetina.
gołębie na głównym placu 🙂
i urokliwy klasztor
Do trzech razy sztuka! Po wielu przygodach, w końcu udało nam się dotrzeć do  mieściny Petrovac na Moru 🙂 Akurat na zachód słońca…
z rybakami w tle:)
Też bym się przejechała skuterem wodnym – niestety przyjemność taka kosztuje ok 100euro, a rundka ma bardzo ograniczony limit czasowy..
błękitne groty wśród skał
Monte = góra, Negro=czarna, w blasku zachodzącego słońca były raczej złote niż czarne:) i cudnie zanurzały się w morzu
Maciupeńki kościółek na skałce. Kiedy wieczorkiem zaczęły z oddali bić dzwony, czułam się jak w jakimś innym świecie…
śpiąca psina
cudny zachód w Petrovac na Moru
Na koniec moje 3 ulubione zdjęcia z tej wyprawy
dachy Kotoru
Beztrosko suszące się pranie:)

Comments:

  • Anonimowy

    13 maja 2012

    wszystko fajnie, ladnie, ale pizza na Balkanach ?! jest tyle innych typowych tylko dla Bałkanów przysmaków, w studenckich cenach, ktorym w smaku zadna pizza nie dorasta …

    reply...
  • 13 maja 2012

    W pełni się zgadzam!!! wystąpił jednak jeden problem-miałyśmy przy sobie akurat w tamtym momencie niecałe 7 euro (na nas dwie), a pizza była najtańsza i nie mogłyśmy wybrzydzać;) Pan kelner się nad nami zlitował i dorzucił nam 2 euro do piwa 😀 Gdyby nie to, zamówiłybyśmy coś bardziej oryginalnego…mus to mus. A ludzie są tam tacy mili i pomocni! Uwielbiam to:)

    reply...

post a comment