Top
  >  Wolne myśli   >  Autostop !?
Nie przypuszczałam nawet, że kiedyś będę podróżować autostopem. Gdy byłam młodsza po prostu się bałam… No bo jak, z kim i dokąd? To chyba niebezpieczne – myślałam… No jasne, ryzyko zawsze istnieje i nie ma co tu dyskutować.  Nie jestem ekspertką i sama dopiero zbieram doświadczenia w tym temacie.
Pierwszy raz jechałam na stopa w Polsce, ale była to tylko krótka podwózka – jakieś 5 minut jazdy, byłam z kumpelą i wracałyśmy nad ranem znad jeziora do miasta:) Kiedy indziej, zdarzyło się, że jechałam do Warszawy i nagle, 70 km przed stolicą zepsuł się pociąg. Nasze kochane PKP. Po prostu stanął w polu i miał 4-godzinne opóźnienie. Wszyscy opuścili wagony – w tym i ja. Nie zamierzałam tam tkwić pośrodku niczego. Do Warszawy akurat mi się spieszyło, zdecydowałam się na autostop. Nie chciałam jednak jechać sama… i zaczepiłam dziewczynę (z tego samego pociągu), która już czatowała na stacji benzynowej przy szosie. Zabrałyśmy się razem – najpierw tirem, a potem osobówką. Po 1,5 godzinie dotarłyśmy szczęśliwie do stolicy. Pamiętam, że Tata był dumny, że sobie poradziłam, Mama zaś przerażona ale podekscytowana (dowiedziała się po fakcie). Nie chciałam biedaczki stresować;)
Kiedy indziej, autostop przytrafił mi się we Francji w czasie ćwiczeń terenowych. Wybrałyśmy się z Malwiną na całodniową wycieczkę do małego miasteczka Cagnes sur Mer. Nie mogłyśmy trafić do historycznego centrum. Podwiozła nas jakaś sympatyczna pani. I niech jeszcze ktoś mi powie, że Francuzi są zadufani i nie chcą gadać po angielsku… Chcą, tylko trzeba sympatycznie do nich podejść – zacząć grzecznie od Bonjour i dużo się uśmiechać 🙂 W drodze powrotnej spotkałyśmy Polaków, którzy zawieźli nas do naszego pensjonatu. To był zresztą niesamowity – deszczowy dzień.
Kolejna autostopowa przygoda miała miejsce za kołem podbiegunowym północnym w Norwegii, a mianowicie na Lofotach. Zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem, darmowe podwózki, najnormalniej w świecie ratowały moją kieszeń. Transport w Norwegii jest piekielnie drogi. Pojedynczy przejazd autobusem to nieraz nawet 30 zł! Były to momenty, kiedy wybierałam autostop bardziej z konieczności, niż dlatego, że lubię 🙂 Ale już wtedy taka metoda przemieszczania coraz bardziej mi się podobała.

Wiele zmieniło się tutaj – na Sycylii! 🙂 Odkąd mam idealnego Partnera, któremu autostop również sprawia przyjemność, z którym czuję się zawsze bezpiecznie i który świetnie mówi po włosku… grzechem byłoby stopem nie jeździć! Takie rozwiązanie nie tylko poprawia stan naszego studenckiego konta ale dostarcza mnóstwo satysfakcji i jest najlepszym źródłem ciekawostek o wyspie. Z naszych obserwacji wynika, iż najlepiej stać z tabliczką (z nazwą miasta). Jak ludzie widzą sprecyzowany cel wyprawy i dwoje sympatycznie uśmiechających się studentów, jakoś chętniej się zatrzymują. Co jest najwspanialsze w tym wszystkim? Na pewno to, że mamy duży kontakt z mieszkańcami Sycylii:) Raczą nas opowieściami o Sycylii – z pierwszej ręki… 🙂 Ostatnio, jeden Sycylijczyk po 100-kilometrowej podwózce, zabrał nas na darmowe lody, bo pracuje w firmie, która zajmuje się ich produkcją. W jakiś sposób można się od autostopu uzależnić. Niedługo znowu ruszamy, więc trzymajcie kciuki!;)

A Wy, co sądzicie o autostopie? Lubicie czy się obawiacie? Zabieracie autostopowiczów?

post a comment