Top
  >  Sycylia   >  W Marsali na solnym szlaku
Niedzielę spędziliśmy włócząc się po Marsali:) Po kolejnym włoskim śniadanku, zaopatrzyliśmy się w winko Marsala (niestety, te najtańsze, używane głównie do gotowania, kosztuje 5 euro, kiedy te droższe ok 20-30 euro za butelkę), które zamierzaliśmy wypić o zachodzie słońca na salinach:)
I ruszyliśmy przed siebie, bez planu… To najprzyjemniejszy sposób poznawania nowych miejsc! Turystów brak! Tylko Włosi gawędzili wesoło i spacerowali w okolicach Porta Garibaldi. Słońce grzało na całego, wręcz raziło w oczy… ptaszki śpiewały, a na drzewach owocowych rozwijały się pąki kwiatków… Kurczę, to zima czy wiosna?! 🙂 Niczego więcej do szczęścia nam nie brakowało…
„Po przebudzeniu poczułem zapach morza – mieszankę ostrego jodu, glonów, soli, morskiego życia, słońca i wiatru. Morze definiuje Marsalę, otoczoną nim wszak z trzech stron. Morzem przybyli Grecy, Rzymianie, Arabowie, Hiszpanie, Brytyjczycy, Amerykanie – wszystkie nacje, które Marsalę stworzyły i naznaczyły; z morza pochodziły ryby, którymi Marsala się żywiła, drogą morską odbywał się handel, zapewniający codzienny byt. Morzem też wysyłano wino, dzięki któremu sto pięćdziesiąt lat temu Marsala przeżywała swój ostatni – jak na razie – wspaniały i bogaty okres”
Matthew Fort, „Słodki jak miód, kwaśny jak cytryny”
Nasza autostopowa trasa z wcześniejszego dnia: Trapani – Marsala (30 km).
To w Marsali mieliśmy następne 3 noclegi na Couchsurfingu 🙂
 Porta Nuova
 kamieniczka
 Katedra św. Tomasza Becketa przy placu Piazza Repubblica – kameralnym centrum Marsali
 dziewczynka karmiąca gołębie 🙂
„Na placu grupki rozmawiających mężczyzn poruszały się dostojnie, w sposób przypominający figury kadryla. Wydawało się dziwne, że w mieście tak obfitującym w orologerie – sklepy z zegarami i zegarkami, traktowano czas jak nieograniczone bogactwo. Nikt się nie spieszył. Zdawało się, że wszyscy zawsze mają czas na kawę , ciastko, pogawędkę, wymianę uprzejmości, rozmowę o polityce, targowanie się o cenę jedzenia”
Matthew Fort, „Słodki jak miód, kwaśny jak cytryny”
 Porta Garibaldi
Oto brama, którą w 1860 roku Garibaldi wkroczył do miasta, by zapoczątkować podbój wyspy, co wkrótce zainicjowało proces zjednoczenia całych Włoch.
nadchodzi sjesta…a w centrum pustki…
 muzykanci 😉
 na podwórku
zakątki Marsali
 w parku miejskim
 W końcu, po południu postanowiliśmy złapać stopa, by dostać się na okoliczne saliny…
 Zabrała nas sympatyczna dziewczyna, która jechała z trzema psami. Jeden z nich, Zbirulla odznaczał się cechami prawdziwego podróżnika 😉 Wiatr w sierści i do przodu!;)
Jesteśmy! Saliny, wiatraki, kopce soli i słońce nad horyzontem…
Ten wiatrak podobno w każdą niedzielę jest zamknięty. Mimo to, bardzo nam zależał, by jakoś dostać się na Lagunę Stagione (suszarnię), pospacerować ścieżkami, biegnącymi pomiędzy solnymi zbiornikami oraz wreszcie uczcić naszą wyprawę – kupionym wcześniej winem Marsala 😉 Nikt nie mógł pokrzyżować naszych cudnych planów, a jak nie można a bardzo się chce to można…!
 Nieopodal znaleźliśmy zatem inne wejście;) Polak potrafi!
 Udało się! – wnętrze starego, zniszczonego młyna
 Główny plan zrealizowany! Winko Marsala w Marsali na salinach 😉
 Delektujemy się chwilą i czekamy na zachód słońca 🙂
„Woda morska wpływa kanałami do basine – prostokątnych, płytkich sadzawek, ograniczonych murami ze złocistych kamiennych bloków i stoi tam, podczas gdy wiatr i słońce odparowują swoje parujące czary. Płyn o wzrastającym zasoleniu i gęstości przepływa z panwi do panwi, aż zostaną same szarobiałe kryształki, które wydobywa się i usypuje w brudnobiałe kopce, pokrywane następnie płytkami terakoty”
Matthew Fort, „Słodki jak miód, kwaśny jak cytryny”
 spacerując wśród salin
 Wyjątkowy, nizinny krajobraz Sycylii Zachodniej
 kopiec soli przykryty „dachówkami” z terakoty
 Kryształki soli
Nie mam więcej słów dla tych nieziemskich widoków!
  Zbliża się chwila, na którą tak czekaliśmy:) Zachody słońca nad salinami w Marsali uważane są za jedne z najpiękniejszych na świecie. Nie mogę się nie zgodzić!
Jeszcze tylko chwila…
 I zniknie za morzem! Na samym horyzoncie szczyty Wysp Egadzkich…
Wszechobecne kopce soli
Następnego dnia udaliśmy się do Erice. Ciąg dalszy nastąpi 😉 Zapraszam niebawem!

Comments:

  • mama

    21 lutego 2014

    Mnie też brakuje słów zachwytu gdy patrzę na zachód słońca nad saliną! I nie chce się wierzyć,że to także Sycylia..Twoje zdjęcia świetnie ilustrują książkę Matthewa Forta. Wręcz kroczysz śladem jego poetyckich opisów. Niezła z Was parka 🙂

    reply...
  • Anonimowy

    21 lutego 2014

    Miejsca na zdjęciach są tak piękne, że aż ciężko uwierzyć w to, że są prawdziwe 🙂 Bardzo podobają mi się również cytaty, które idealnie oddają klimat całości. Chyba mam kolejną pozycję na mojej liście książek do przeczytania 😉 Buziaki, A

    reply...
  • Anonimowy

    21 lutego 2014

    Piękne zdjęcia zachodu słońca! To chyba najlepszy post na całym blogu;)
    Wajs

    reply...
  • 5 lutego 2017

    Dzięki Mamo! Buziaki! 🙂

    reply...
  • 5 lutego 2017

    Dzięki Wajsiku za bardzo mile słowa:*

    reply...
  • 5 lutego 2017

    Książka książką, ale życzę Ci, żebyś miała okazje zobaczyć takie zachody na własne oczy!:)

    reply...

post a comment