Top
  >  Kosztorys   >  Maroko – kosztorys i podsumowanie
Kosztorys i podsumowanie wyprawy do Maroka


Termin 21.10 – 3.11. 2016 roku

Ilość dni na miejscu: 13

Odwiedzane po kolei miasta oraz ilość dni w każdym z nich: Tanger (1) – Chefchaouen (1) – Fez (2) – Meknes (1) – Rabat (1) – Marrakesz (1) – Essaouira (2) – Ouarzazate (1) – Studio Filmowe Atlas i ksar Ait Bin Haddou (1) – Oaza Skoura (1) – Marrakesz (1)

Przybliżona ilość kilometrów, którą przejechaliśmy: 1765 km
*średnio 135 km na dzień, ale zdarzały się dni bez przejazdów

 

Koszt biletów:
130 euro za nas oboje za bilety z Berlina do Malagi (Ryanair)
73 euro za bilety promowe z Tarify do Tangeru (HSC Maria Dolores)
240 euro za nas oboje za bilety z Marrakeszu do Berlina (Norwegian)
Łącznie 443 euro za bilety w obie strony za nas oboje.

* do Maroka dostaliśmy się z sąsiedniej Andaluzji, a nie z Polski czy Berlina.
**z drugiej strony, gdybyśmy lecieli z Berlina bezpośrednio do Marrakeszu i z powrotem, wyszłoby prawdopodobnie taniej, jak to często bywa, gdy bilety kupuje się w obie strony na te same lotniska.
*** bilety powrotne wyszły nas dość drogo, gdyż kupowaliśmy je na ostatnią chwilę…

Średnia dzienna ilość wydatków na parę: 70 euro (z wszystkim)

Łączna suma za noclegi: 276 euro za nas oboje
Średnie koszta noclegu: 276 / 13 nocy = 21 euro za noc za nas oboje

*spanie w riadach – charakterystycznych arabskich gościńcach z orientalnymi wnętrzami.

Riady, w których się zatrzymaliśmy (ceny po stargowaniu – nie ma lekko):
Tanger – 7 euro za noc – Hotel Agadir – dlaczego go nie polecamy? Zajrzyj tutaj.
Chefchouen – 20 euro za noc – Riad Assilah
Fez – 30 euro za 2 noce – Riad Dar Assia
Meknes – 20 euro za noc – Riad Dar El Meknassia
Rabat – w stolicy drogo, tutaj nie spaliśmy
Marrakesz – 46 euro za 2 noce – Riad Wardate Rita
Essaouira – 69 euro za 3 noce – Riad Nakhla
Ouarzazate – 84 euro za 3 noce – Hotel Azoul

Patio w Riadzie Dar Assia

 Nasz pokój w Riadzie Dar El Meknassia

Patio w riadzie Dar El Meknassia

Śniadanko w Riadzie Nakhla


Średnie dzienne wydatki w knajpkach: 232 / 13 dni = 17,8 euro

 Couscous z warzywami to koszt ok 2-4 euro za porcję – często zamawialiśmy np. po talerzu zupy a do tego jedną porcję couscousu z warzywami i tadżinu na spółę – wystarczało aż nadto;)

 Tadżin kefta (z klopsikami) to ok 2,5-5 euro za porcję

Kawa i herbata na dachu w Fezie

Arabskie ciasteczka w zalewie miodowo-sezamowej


Średnie dzienne wydatki na zakupy (pamiątki + spożywka): 165,5 / 10 dni =16,5 euro

* W Maroku raczej jadaliśmy w knajpkach – było niedrogo, czasem kupowaliśmy przekąski np. wypieki, słodycze, świeżo wyciskany sok z trzciny cukrowej lub granatu
** Znaczna część tej sumy poszła na pamiątki, w Maroku są tak piękne, że ciężko się opanować;) Miałam ochotę kupić wszystko!

*** Targujcie się, u nich wypada, to część kultury:)
****Najlepsze ceny i najprzyjemniejsi handlarze w Meknes!

 Baboshe na straganie w Meknes- stargowaliśmy do 10 euro za parę

Marokańskie przyprawy – niestety dosyć drogo sobie za nie liczą

Ouarzzazate i najlepsze oliwki jakie w życiu jedliśmy!

Lokalna knajpka w Essaouirze

Sok z trzciny cukrowej z imbirem i limonką – pychotka!

Łączne koszta za transport za nas oboje: 185,5 euro
Średnie dzienne koszta transportu za nas oboje: 185,5 / 13 dni14,3 euro
*uwaga odnośnie autobusów – przy kupnie biletów, bagaże ekstra płatne. Ok 1 euro za sztukę.
**w pociągach nie było z tym problemu – bagaż w cenie biletu.

Mkniemy przez prownicję
Dworzec kolejowy w Fezie

Wstępy: 37 euro przez 10 dni za nas oboje (znacznie niższe ceny atrakcji niż w Europie)
Średnie dzienne koszta wstępów do atrakcji: 2,8 euro za nas oboje

Twierdza Mogador w Essaouirze – wstęp 10 dirhamów od osoby
Waluta (MAD): 10 dirhamów to około 1 euro

 

Wiza: Bezpłatna, stempel wbili nam na w porcie w Tangerze
Inne pierdoły: 1,3 euro dziennie

 

Koszta nadprogramowe: tym razem brak (poza dość wysoką ceną za bilety powrotne)

 


Suma wszystkich wydatków na parę za 13 dni w Maroku w październiku 2016: 
913,5 euro

UWAGA – podana kwota nie obejmuje lotów i promu!

Wspomnienia z wyprawy: BEZCENNE!:)

 

Bezpieczeństwo: 
Nie ukrywam, że przed wjazdem na teren Maroka miałam mnóstwo obaw. Niestety, sytuacja w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie, a teraz nawet i w Europie nie wygląda zbyt kolorowo. Bałam się jak diabli. Ale kto nie ryzykuje ten nie ma… Uspokoił mnie dopiero nasz kolega z Maroka, Hicham, z którym spotkaliśmy się w Grenadzie. Zapewnił mnie, że prawdopodobieństwo ataku jest niższe niż w dużych europejskich miastach.
 
Inna sprawa, że na miejscu, trzeba naprawdę uważać na wiele aspektów:

*Na każdym kroku napotykaliśmy naciągaczy, przewodników-oszustów i złodziei. Ufać należy tylko sobie. Mapa i GPS w telefonie to podstawa! Nie łaźcie za podejrzanymi typkami, którzy chcą Wam pokazać „coś niesamowitego”. Co prawda, zwiedziliśmy w ten sposób garbarnię w Fezie, do której ciężko trafić, potem jednak musieliśmy ostro kłócić się o napiwek dla pseudo-przewodnika.

** Kobiety szczególnie powinny mieć się na baczności. Szczerze mówiąc, bez faceta w życiu nie zdecydowałabym się na samodzielną wyprawę do arabskiego kraju. Spojrzenia, zaczepki, wiadomo. Ubierać też należy się stosownie, zwłaszcza w mniej turystycznych miejscach.

*** Lepiej nie szlajać się po zmroku. Zdarzało nam się, ale staraliśmy się tego unikać.

**** Trzeba uważać na to, co się je. Tutaj dużo łatwiej o zatrucie pokarmowe. Zęby myliśmy wyłącznie wodą butelkowaną. Popełniliśmy błąd, nie zabierając leków na biegunkę (i pomyśleć, że cała, niewykorzystana w Azji, paczka NIFUROKSAZYDU została w Polsce…), która postanowiła zaatakować mnie w niedzielny poranek, w autokarze, w drodze do Ouarzazate. Powinniśmy byli unikać sałatek warzywnych z kolendrą, ale były tak pyszne, że nie mogliśmy się opanować. Do każdego posiłku piliśmy zimną colę, która w tym przypadku wyżera bakterie i działa leczniczo.
Soczyste ostrygi w Essaouirze, którymi teoretycznie też mogłam się zatruć;)

Podsumowanie:

Maroko okazało się doskonałym pomysłem na kontynuację wycieczki po Andaluzji. Tematycznie wszystko super nam zagrało i zamknęło się w jednej klamrze (wyeksponowane ślady po kalifacie arabskim, które w Andaluzji podziwiać można w postaci architektonicznych pamiątek po Maurach, uhonorowaliśmy dokładnym zgłębieniem współczesnego Maroka, które fascynowało mnie od lat). Od dawna chciałam pojechać z Maćkiem do jakiegoś arabskiego kraju, żeby i on poczuł tę niezwykłą atmosferę medyny, posłuchał muezina, przeszedł się kolorowym sukiem, podziwiał pustynne krajobrazy… Udało się, choć niestety, swoją zachłannością, mieszkańcy doprowadzali go do szewskiej pasji i bardzo nadszarpnęli przyjazny obraz kraju. Straszna szkoda, to w końcu napotkani w drodze ludzie mają ogromny wpływ na odbiór nowych miejsc.

Z pewnością, warto dodać, że Maroko wydało nam się dosyć drogie. Przyznaję bez bicia, że spodziewaliśmy się cen, które wspominaliśmy z wyprawy po Azji. Człowiek podświadomie wyobraża sobie, że Afryka musi być jeszcze tańsza, a tu proszę, niekoniecznie. Wiem na pewno, że w ostatnich latach Maroko bardzo podrożało. Porównuję to z opiniami znajomych sprzed 6-8 lat. Na pewno tańsza jest północna część kraju (mają też lepszą kawę, na południu podają raczej mleko z kawą…). Noclegi w riadach można tam spotkać w cenie do 20 euro za parę za noc. W Rabacie nie zostaliśmy na noc właśnie dlatego, że nie znaleźliśmy noclegu w przyzwoitej cenie. Czym dalej na południe, tym było już tylko gorzej, w zasadzie wszędzie powyżej 20 euro za pokój za noc. Na szczęście cena zazwyczaj obejmuj śniadanie (bułeczki, dżem, kawa, herbata, sok z pomarańczy), które podawane jest w hotelowym patio lub na dachu z widokiem – uwielbiałam nasze leniwe poranki! Większość riadów dysponuje naprawdę pięknymi pokojami – jadąc do Maroka nie mieliśmy aż tak wysokich oczekiwań co do warunków noclegowych! Niemal jak u sułtana na komnatach;) No i na południu, a już szczególnie na prowincji, ludzie okazali się znacznie przyjemniejsi!

Podczas podróży po Maroku, spełniłam dwa wielkie marzenia. Pierwszym bez wątpienia był pobyt w medynie starego Fezu, po której dachach skakaliśmy niemal jak Aladyn. Drugim wielkim przeżyciem okazały się odwiedziny w zabytkowym ksarze Ait Bin Haddou, stanowiącym jeden z najlepszych przykładów glinianej architektury saharyjskiej, charakterystycznej dla południowej części Maroka. Oba miejsca z listy UNESCO, choć łącznie w Maroku odwiedziliśmy ich aż sześć. Do przyjemnych niespodzianek, mogę z pewnością dopisać trekking przez Oazę Skoura, Kazbę Al Udaja w Rabacie oraz wizytę w Studiu Filmowym Atlas, gdzie zwiedzaliśmy znane plenery filmowe.

Medyna w Fezie
Ksar Ait Bin Haddou
Studio Filmowe Atlas

Ciekawym jest fakt, że przez całą podróż po Andaluzji i Maroku, nieustannie towarzyszyły nam filmowe scenerie, chwilami mieliśmy wręcz wrażenie, że podróżujemy śladami Gry o Tron😉

Bez wątpienia, Maroko to barwny, egzotyczny kraj, który warto odwiedzić! Jeśli lubicie arabskie klimaty – medyny, bazary, cały ten chaos, to na bank wrócicie zachwyceni. Weźcie tylko poprawkę na ludzi, którzy potrafią zepsuć humor. Przygotujcie się do wyjazdu, opracujcie choćby zarys trasy. Są dostępne szczegółowe mapy, które na telefonie działają w trybie offline. Zabierzcie leki na problemy żołądkowe. Poczytajcie o kraju, religii, historii i kulturze. Targujcie się w sklepikach! Ubierajcie się stosownie do obyczajów (to, że oni rozbestwili się w Europie, nie znaczy, że my też mamy ich naśladować), nie łaźcie po zmroku po szemranych zaułkach i nie ufajcie pseudo-przewodnikom, a wrócicie zafascynowani. Zdrowy rozsądek to podstawa!

 

Koszt 3-tygodniowej wyprawy: 2246,5 euro za nas oboje 

*w tym: Andaluzja 890 euro + Maroko 913,5 euro + transport (loty, prom) 443 euro
Spodobał Ci się ten post? Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco!:) Niebawem ciąg dalszy!

Comments:

  • 16 maja 2017

    Pamiętam, że kiedy ćwierć wieku temu temu podróżowałam z mężem po Maroko wszystko było bardzo tanie, niektóre miejsca mało zalane turystami. Ciekawa jestem, jak bardzo zmieniło się od tego czasu, post przyda mi się, aby zaplanować wycieczkę. 🙂
    Bookendorfina

    reply...
  • 16 maja 2017

    Kiedyś chodził mi po głowie, więc może kiedyś 🙂 Świetny plan, piękne zdjęcia oddające klimat Maroka i życia w nim się toczącego i pyszności kulinarne. Dziękuję za te podróż i pozdrawiam serdecznie z Wietnamu 🙂

    reply...
  • 16 maja 2017

    Świetne podsumowanie. Szkoda,że kiedyś, jadąc do Maroka na takie nie trafiłam. Aż chce się tam wrócić i zgłębić ten kraj po raz drugi,mądrzej,śmielej i z większą dozą szleństwa(szemrane zaułki wieczorem pomijamy oczywiście:))

    reply...
  • Anonimowy

    17 maja 2017

    Maroko to najpiękniejsze miejsce jakie widziałam choć nie upieram się, że tak jest bo pewno są jeszcze inne fajne miejsca a mnie jeszcze tam nie było. Ale w Maroku, a latam tam już od 7-8 lat i zawsze mam co robić i gdzie jechać. Ja zresztą lubię takie klimaty. Co do ludzi to się nie wypowiadam wychodzę z założenia, że ludzie dzielą się nie na kolorowych, muzułmanów, katolików czy hindusów tylko na mądrych i głupich i tyle. U nas w kraju też jest dużo idiotów,tak jest też w innych zakątkach świata więc, tylko jesteśmy do tych obrazów przyzwyczajeni i nie robią one na nas takiego wrażenia. I te jęczenie, że zaczepiają, wciskają produkty na siłę żeby kupić itd… to już nonsens, my robilibyśmy dokładnie tak samo jeśli nasz kraj utrzymywałby się jedynie z turystyki. Kultura inna więc co tu gadać trzeba znaleźć pozytywy i zrozumieć dlaczego tak jest… no ale jesteśmy rozleniwionymi europejczykami jeśli chodzi o własne myślenie, łatwiej jest nam wysłuchać korespondenta w telewizji niż wyciągnąć wnioski samemu. I cały czas podkreślam ludzie dzielą się na mądrych i głupich.
    Maroko i jeszcze raz Maroko.
    Polecam wszystkim:)))

    reply...
  • 18 maja 2017

    Z tego co piszesz, to dosyć mocno się zmieniło (ceny szczególnie), na szczęście wciąż fascynuje i zachwyca:) Ja się zakochałam!

    reply...
  • 18 maja 2017

    Dziękuję serdecznie za te przemiłe słowa a do Maroka szczerze polecam się wybrać:) Naprawdę warto! Zazdroszczę Wietnamu, chętnie bym tam wróciła, choćby dla samej zupy Pho;)

    reply...
  • 18 maja 2017

    Dzięki Mamo, zawsze możecie tam jeszcze wrócić!:) Najlepiej z nami!:)

    reply...
  • 18 maja 2017

    Dziękuję za obszerny komentarz:) To prawda, że na ich miejscu nie byłoby nam łatwo. Mnie osobiście, zachowania miejscowych aż tak nie męczyły. Odwiedziłam wcześniej kilka arabskich krajów i zdążyłam się przyzwyczaić do ich sposobu bycia. Gorzej odebrał ich mój Maciek, który można powiedzieć, 'zderzył się z ich kulturą', zwłaszcza, że to on zazwyczaj musiał się targować. Byliśmy też świadkami kilku niesympatycznych sytuacji. Ale fakt, że uważać trzeba i u nas, w Europie. To inny świat, ale można spróbować go zrozumieć (czytając książki, reportaże), a nawet polubić. Sama zakochałam się już dawno temu i z radością wrócę w tamte strony.

    reply...
  • 19 maja 2017

    Świetny tekst, bardzo szczegółowy kosztorys. Mimo to i tak bym się chyba nie odważyła tam teraz pojechać 🙂 Podziwiam za odwagę.

    reply...
  • 26 maja 2017

    Dziękuję, cieszę się:) Oby był przydatny! Rozumiem Cię, sama, bez faceta też nie pojechałabym w tamte strony, ba, nawet z nim miałam pewne obawy zw. z sytuacją w krajach arabskich, ale cieszę się, że ryzyko się opłaciło i że wróciliśmy cali i zdrowi:) Pozdrawiam!

    reply...

post a comment