Top
  >  gastrofaza   >  Gdzie zjeść w Szczecinie? Gdzie na kawę? Moje ulubione – subiektywna lista

Kiedy wybieramy się w nowe miejsce, przed wyjazdem poszukuję sprawdzonych, najlepiej niedrogich knajpek na dobrą kawę lub obiad. Czytam o tym, czego i gdzie koniecznie w danym mieście warto spróbować. Pomyślałam ostatnio, że dobrze byłoby podzielić się podobną wiedzą z osobami, których los przywiódł do Szczecina:)

Zatem Łakomczuchy! To właśnie dla Was stworzyłam wpis o lokalnej gastronomii, oczywiście subiektywny, jednak wydaje mi się, że jako rodowita szczecinianka mam coś na ten temat do powiedzenia. Do niektórych restauracji wracamy od lat (jak do perfekcyjnego Jin Du) ale co rusz odkrywamy też nowe lokale, które ostatnimi czasy wyrastają w naszym mieście jak grzyby po deszczu…

Gdzie na Obiad po polsku?

Zatem jeśli… jesteś w Szczecinie turystą? Kiedy najdzie Cię ochota na tani obiad domowej roboty, wybierz się do Turysty (ścisłe centrum, obok galerii handlowej Kaskada), a natychmiast przeniesiesz się w klimaty PRL’u. Autentyczna jadłodajnia cieszy się długoletnią tradycją i świetnymi ocenami. Wyjdziecie z pełnymi brzuchami i poczuciem, że obfity polski obiad wcale nie musi być drogi. W kwietniu 2019 r wprowadzili możliwość płacenia kartą, co dla mnie, osoby która notorycznie zapomina o gotówce, jest absolutnie zbawienne;) Często wpadam na szpinak z jajkiem sadzonym lub zupę ozorową. Zajrzyjcie też do ich koktajl baru.. Turysta to nie tylko bar mleczny, to atrakcja turystyczna sama w sobie. Dla niektórych pewnie i styl życia;) Nie przegapcie!

Polecam też inne szczecińskie bary mleczne, mamy ich naprawdę sporo, ostatnio wracają do łask:)

Szczecin nice restaurant with Polish food
Klimatyczne wnętrze lokalu – tu się nie zmieniło od lat…
Pasztecik Szczeciński z Wojska Polskiego – lokalny przysmak, wpisany w 2010 r na prestiżową listę produktów tradycyjnych, co już mówi samo za siebie! Nie można go nie spróbować, będąc w naszym mieście. Dobra opcja na zaspokojenie małego Głoda, choć może nie przypaść do gustu osobom na diecie – jest dosyć tłusty. W menu różne farsze do wyboru: mięsko, szpinak, pieczarki z żółtym serem, kapusta z grzybami lub jajeczny. Ma kształt roladki, z zewnątrz chrupiąca panierka. Doskonale komponuje się z czerwonym barszczem. Lokal na Wojska został otwarty w 1969 roku i wciąż cieszy się popularnością! Zabieramy tam zawsze naszych gości z zagranicy:) W tym roku świętowali 50-lecie istnienia!:) To kolejna gastro-atrakcja na mapie Szczecina! 

„Historia pasztecika szczecińskiego sięga końca lat 60-tych XX wieku. Ówczesna Szczecińska Spółdzielnia Społem otrzymała w 1969 roku z radzieckiego demobilu maszynę służącą do wyrabiania „pierożków”. W radzieckich jednostkach wojskowych służyła w razie nagłej potrzeby do wyżywienia żołnierzy. Fabryczna nazwa maszyny to „Automat do prigotowlienia pierożkow”. Aby produktowi nadać polską nazwę, pracownicy WSS Społem w Szczecinie wymyślili nazwę „pasztecik”, która lepiej przystawała do charakteru wyrobu z ciasta drożdżowego nadziewanego zmielonym farszem mięsnym” – więcej o historii pasztecika tutaj

Restauracja Nowy Browar – klimatyczna restauracja w zabytkowej kamienicy niedaleko Bramy Portowej. Rzemieślnicze piwo własnej produkcji, przemiła obsługa, smaczna polska strawa w przyzwoitych cenach (polecam zupy, rybę soczyste żeberka i pizzę). Restauracja pełni rolę „pubu sportowego” – na wielkich ekranach wyświetlają mecze, wyścigi formuły 1, skoki narciarskie, czy wiadomości. Od dłuższego czasu cieszy się ogromną popularnością. W weekend ciężko o stolik, koniecznie rezerwujcie, nawet z tygodniowym wyprzedzeniem!  Bardzo lubię to miejsce, zorganizowaliśmy tam nasz obiad weselny i nie żałowaliśmy;)

Kluski śląskie i przepyszny mięciutki gulasz – ślinka cieknie!

 

Na pierogi warto zajrzeć do Pierogarni Kaszubskiej przy Placu Zgody – mają bardzo szeroki wybór! Jak dla mnie wygrywają parmeńskie – niebo w gębie!

 

Gdzie na pizzę? Mój prywatny ranking:
  1. Pizzeria Non solo (do niedawna „Ciao Pizza Pasta”) Baliśmy się bardzo zmiany właściciela, która nastąpiła w tym roku, na szczęście poziom został utrzymany. Ceny odrobinę wzrosły ale wciąż warto – pizza pyszna!:)
  2. Pizza w Kręgielni (Centrum Rozrywki MK Bowling) w galerii handlowej Galaxy – mają niewiarygodną pizzę na cieniutkim cieście z pieca opalanego drewnem (a przy okazji można pograć;))
  3. Pizza w Nowym Browarze – również z pieca opalanego węglem, idealna do piwa, które robią na miejscu sami
  4. Pizza Pasta & Basta – pizza o niebo lepsza niż z sieciowych pizzerii. Zupełnie inna jakość!. Musimy wrócić i sprawdzić ich makarony!
  5. Mąka bar – nieco inna choć wciąż smaczna pizza

Pizza Etrusca w Non solo

Pizza Parma (na wspaniałym cieście) i miejscowe piwko w Nowym Browarze

Gdzie na makaron? (nad tą listą jeszcze pracuję)
  1. Pecorino na Piastów. Ich makaron w sosie śmietanowym z krewetkami i szpinakiem (w cenie 33 zł) jest przepyszny!  Osobiście jak dla mnie (wielkiego żarłoka) porcja mogłaby być odrobinę większa, jednak ktoś „normalny” z pewnością by się najadł;) Zresztą nie wiem, czy też tak macie ale makaronu ile by nie dali to zawsze za mało;)
  2. Kuluary i ich makaron po sycylijsku – świeże składniki i zioła. Mam nadzieję, że wciąz trzymają poziom bo już jakiś czas nas tam nie było.
  3. Fresca – zamawiałam jedynie na wynos ale w smaku pychotka!
  4. Restauracja Public Fontanny –  bardzo smaczne jedzenie – zarówno sałatki, przystawki jak i makarony. Pizza bez szału.
Gdzie EGZOTYCZNIE?

Restauracja chińska Jin Du – jeśli kochacie kuchnię chińską tak mocno jak ja, będziecie zachwyceni! Kaczka w bambusie zwala z nóg! Nie jest to żadna buda, tylko prawdziwa restauracja, w związku z czym spodziewajcie się „restauracyjnych” cen. Powiadam jednak – warto! Mają obłędną zupę z owoców morza oraz pręgę wołową po syczuańsku – palce lizać! Poza tym krewetki w cieście, kalmary i wiele innych:) Celebrujemy tam z rodzinką wszelkie święta i urodziny.

Jeśli najdzie Was ochota na Wietnamczyka, nie ma lepszego wyboru niż Bar Hanoi przy Alei Wojska Polskiego. Knajpka nieduża, wystrój bardzo prosty, wręcz nudny. Właściciele mają dwa menu – jedno standardowe (tańsze) jak we wszystkich chińskich budach, i drugie – wietnamskie (odrobinę droższe) ale autentyczne – mam porównanie, więc uwierzcie na słowo. Zjecie tam aromatyczną zupę Pho (ta większa jest naprawdę wielka, porcja ma chyba z pół litra!). Jednak UWAGA – w tym roku [2019] odkryłam jeszcze lepszą zupę Pho w barze chińsko-wietnamskim przy ul. Poniatowskiego – w moim odczuciu to obecnie najlepsza zupa pho w mieście!

Restauracja syryjska Aramia – od momentu Kuchennych Rewolucji stała się w Szczecinie absolutnym hitem i teraz ustawiają się do niej kolejki. Najważniejsze jednak, że po programie właściciele nie odpuścili, wciąż dbają o poziom i smak! Otworzyli już nawet drugi lokal na szczecińskim Podzamczu. Tam, co prawda jeszcze nie dotarliśmy, jednak o ich kuchni możemy powiedzieć same dobre rzeczy! Talerz syryjskich przystawek Mezze jest absolutnie bezbłędny! Krem z soczewicy, sałatka Tabule, herbata po syryjsku… Ceny przyzwoite, za pierwszym razem (bodajże w 2016 r) najedliśmy się za ok 100 zł.

[edit] Byliśmy ostatnio sprawdzić (listopad 2019) – menu na Romera odrobinkę podrożało ale wciąż trzymają fason!  Dalej warto! <3

Zestaw przystawek ‚Mezze’ – hummus, baba ghannouge, falafel, suzuk, pasta z pieczarek Arami

Aromatyczna sałatka Tabule (narodowa sałatka arabska)

Kobbeh Labanie – prasowana kasza burghul, faszerowana mielonym mięsem wołowym z orzechami włoskimi, w sosie jogurtowym z miętą, kolendrą i kawałkami baraniny, podawane z ryżem i makaronem


Bollywood Street Food
pyszne hinduskie! Choć w rzeczywistości żaden to street food i ceny do najniższych nie należą, naprawdę warto się skusić, byłam dwa razy i za każdym razem wszystko smaczne, aromatyczne i bardzo egzotyczne. Dobrze pójść w grupie i zamówić menu przystawek – wtedy wychodzi taniej. Do tego orientalne napoje. Szczerze polecam!

Kenko Sushi Szczecin – jak dla mnie bardzo wysoki poziom, polecam!

 

Gdzie na rybę?

Paprykarz Fish Market – jeśli lubicie ryby i owoce morza, to miejsce stworzone dla Was! Ich paprykarz śni mi się po nocach… Choć w tych cenach, naszym zdaniem, porcje powinny być większe, wszystkie potrawy jakie zamówiliśmy okazały się smaczne, wystrój przypadł nam do gustu a klientów na okrągło mają full. Rezerwujcie!

chłodnik pomidorowy z arbuzem
Gdzie na KEBAB?

Jak kebab to Mak Kwak – szczecińska legenda (no, jest jeszcze Bar Rab ale tam bym już nie poszła). Porcje ogromne, składniki świeże, ceny sprawiedliwe. Szczecin słynie z Fryt Burgera – hamburger i frytki w bułce solidnie maźnięte sosem ale ja osobiście nigdy tego dziwactwa nie jadłam;) Inną sprawdzoną opcją jest Only Kebab – za drobną dopłatą podają turecką herbatę lub ayran. 

Gdzie na BURGERA?

Kiedyś uwielbiałam Krowę na deptaku ale obawiam się, że ich 5 minut już przeminęło. Dziś w Szczecinie wszyscy polecają Bro Burgers ale coś nie możemy tam dotrzeć. A to nie ma miejsc, a to mięso im się skończyło (takie mają tłumy, że czasem o 18 kończą przyjmować zamówienia). Może kiedyś uda nam się lepiej wcelować (z jednej strony to dobrze o nich świadczy, z drugiej odrobinę nas zniechęca – wolelibyśmy na burgera wpaść spontanicznie a okazuje się, że ciężko). Lądujemy wówczas u Bobbiego i przyznam szczerze, ich burgery bardzo nam pasują – fajne zestawy, wszystko świeże, pycha!

Bobby Burger Szczecin
Gdzie na PIWO + przekąski:

Stara komendarzemieślnicze piwa i polskie jadło w klimatycznym wnętrzu dawnej komendy policji. Również mają własne rzemieślnicze piwka – można zamówić degustację 3-4 smaków w małych kufelkach, wybrać swój ulubiony i cieszyć się smakiem polskich potraw. Ceny umiarkowane. Inne opcje na piwko i przekąski to przydworcowa Ceglana (fajny ogródek w nieco industrialnym stylu, smaczne frytki z batatów do piwka). Z kolei na Nowym Starym Mieście (tak! prawidłowo przeczytaliście – takie rzeczy tylko w Szczecinie;)) zajrzyjcie do Wyszaka, który mieści się w piwnicach Ratusza Staromiejskiego – ich rzemieślnicze browary są naprawdę super! Do ciekawych pubów dołączam Słody Multitap & Bistro, Starą Piekarnię oraz The Office. 

Bardzo smaczne ale drogie (ok 25 zł) drinki dostaniecie w 17 Schodach.

Frytki z batatów, bruschetty i burger w Ceglanej

INNE smaki:

Restauracja greckaThe Greek Ouzeri na Bulwarze Piastowskim – świetna knajpka nad samą Odrą. Warto przyjść po południu, kiedy pomarańczowe promienie odbijają się w rzece (prawie jak w Morzu Egejskim;)) W pewnym sensie przeniesiecie się do Grecji, przynajmniej myślami;) Polecam pierożki spanakopity, grillowany ser halloumi, grzanki, oliwki i wino!

Same pyszności i tylko świeże składniki! 

stoliki nad samą wodą

Zic Zac – nie chce Ci się w weekend robić jajecznicy? Wybierz się na amerykańskie śniadanie! Jaja, boczek, tosty… z dolewką kawy – mają różne zestawy i wyborne naleśniki z syropem klonowym:) Na wypadek, gdyby złapał Was leń;) Serwują też steki i burgery, ale jeszcze nie próbowaliśmy.

Bajgle Króla Jana – wielka buła z dziurką – idealna na lunch, duży wybór dodatków, do tego dobra kawa, i przemiła obsługa. Zimą pyszne herbaty i napary, latem oryginalne w smaku napoje chłodzące!

 

Inną ciekawą przekąską może być Ziemniak i Spółka – co prawda, naszym zdaniem cena za ziemniaka raczej wygórowana ale uwierzcie, warto się skusić! Mają przepysznego wiejskiego i genialne frytki zapiekane z serem – przepyszna bomba kaloryczna;)

Gdzie na kawę i lody?

Okienko – przepyszna kawa, smakowe herbaty, domowej roboty ciasta, oranżada, świeże kanapki. Ceny studenckie!

Era kawy (palarnia kawy) przy Placu Orła Białego (ścisłe centrum). Polecam Bursztynową Komnatę;)
To kawa (palarnia kawy Szczecin) – Ryneczek Pogodno (przykładowo flat white w cenie 7 zł). Niestety z dala od centrum.
Kawiarnia Lodziarnia Pogodna – moje tegoroczne odkrycie i to w dodatku 5 min spaceru od naszego mieszkania!
Corona Coffee Kaszubska – jedna z moich ulubionych kawiarni na babskie spotkania – tutaj nawet mała kawa jest duża
Korona Coffee – bardzo lubię ich wystrój i kawę (już ta mała jest duża!)
Pleciuga Caffe – poza dobrą kawą dostaniecie tu bajeczne lodowe rurki!
Alternatywnie – trochę hipstersko ale kawa i ciasto smaczne! Przy Wojska Polskiego w centrum.
Przystań na kawę – przyciągnęły mnie niebieskości a kawa okazała się wyśmienita – barista wiedział co robi;)
Artisan (obok Medicusa) – bardzo lubię ich lody! Kawa też ok.

Z kolei na niedrogie a wciąż bardzo smaczne lody warto wybrać się do kawiarni Między Wierszami przy Jasnych Błoniach. 1 porcja składająca się 2 gałki to koszt 5 zł. Serwują też pyszną kawkę! Ich plusem jest lokalizacja w Parku Kasprowicza.

 

Najnowsze odkrycia, które podbiły moje kubki smakowe:

Mugi – Atelier Japońskich smaków – przepyszny ramen shoyu i ramen miso (ok 30 zł za porcję) – kaisen – yasai ramen z owocami morza wydał mi się dosyć mdły. Mają też zupy udon i sushi ale jeszcze się nie skusiliśmy. Krewetki w tempurze i pierożki Gyoza też smaczne! Na półkach mangi, wystrój prosty ale przyjemny. Kiedykolwiek  przechodzę  w pobliżu,  mają  ludzi!  Uwielbiam!

Taco Grande – meksykańskie smaki w najlepszym wydaniu. Przeuroczy, barwny i bardzo autentyczny wystrój! Muzyczka meksykańska nastraja do jedzenia paluchami;) Polecam tacos z kurczakiem i guacamole, zupę z kukurydzy oraz quesadille. Po obiedzie jeszcze przez kilka godzin ręce pachniały mi kolendrą – identycznie jak w podróży poślubnej po pierwszym lepszym obiedzie;)

 

Chinkalnia – gruzińska biesiada! Od dawna chciałam się tam wybrać i wreszcie wczoraj, przy okazji trwającego akurat #restaurantweek się udało! Co prawda uważam, że taniej wyszłoby pójść tam od tak, „bez okazji”. Obliczyłam, że za te 150 zł, które wydałyśmy z dziewczynami we trzy, mogłyśmy zamówić z karty o wiele więcej ciekawych przekąsek (na spółę) i tym samym znacznie lepiej poznać gruzińską kuchnię. Skłamałabym, gdybym napisała, że się nie najadłyśmy. Wszystko było bardzo dobre! Jednak w menu degustacyjnym na deser dostałyśmy np. sernik (no sorry..). W normalnych warunkach zamówiłybyśmy pewnie baklawę ale coś z nazw, które nic nam nie mówią (pelamuszi albo gozinaki) – byłoby znacznie ciekawiej. Poza tym, klimat przyjemny – myślami można przenieść się na zielone łąki Kaukazu. Na ścianie wielka fototapeta z panoramą Tbilisi, w tle zaś gruzińska muzyczka. Wrócę na pewno i zaciągnę rodzinkę ale nigdy więcej z #restaurantweek!

Listę uzupełniam na bieżąco. Sama wciąż mam zaległości w szczecińskiej gastronomii, jednak wyżej wymienione lokale polecam z czystym sumieniem;)

Lokale, do których raczej nie wrócimy:

  • Sake – kiedyś byliśmy parę razy na sushi i było ok. Była to wówczas jedna z dwóch takich restauracji w mieście. Ostatnio wróciliśmy sprawdzić ich nowe – tajskie menu. Niestety nie znalazłam tego, czego szukałam. Zupa Pho (choć przyznaje smaczna) całkowicie odbiegła od moich wyobrażeń. Kaczka w sosie sezamowym ok ale lepszą upolujecie w Jin Du. Kurczak w warzywach z orzeszkami bardzo dobry. Porcje spore. Ceny przyzwoite. Wystrój przytłaczający, mało klimatyczny. Muzyczkę puścili, kiedy kończyliśmy jeść drugie danie. Obsługa miła, naprawdę się starali. Gdybyśmy jednak chcieli sushi, na wstępie uprzedzono nas, że przyjdzie nam czekać 1,5 godziny. Rozumiem, że Dzień Kobiet itd ale trochę słabo. Gdybym przyszła nastawiona na sushi, wyszłabym zrezygnowana. Ogólna ocena to 3+/-4. Są lepsze miejsca.
  • Kiedyś lubiłam Trattorię Toscanę (świetne wnętrze) ale odkąd wyczuliśmy w makaronie sos z torebki raczej unikamy…

Spodobał Ci się ten post? Polub nas na Facebooku lub obserwuj na Instagramie @dlatego_kocham_szczecin i bądź na bieżąco!:)

post a comment