Top
  >  Jordania   >  Śpiew Muezina – Jordania i Syria
Bliski Wschód i arabskie klimaty. Zupełnie inny, ale jakże pociągający świat. Ma w sobie coś, co trudno wytłumaczyć słowami. Jedni uwielbiają i chętnie wracają, inni nie chcą nawet spróbować.
Kolejny wyjazd rodzinny, zorganizowany przez biuro (choć było to w 2009 r, jeszcze przed wojną, wątpię by nawet wtedy moja Mama zgodziła się jechać do Syrii na własną rękę). Mimo wszystko, nie żałujemy ani chwili. Mieliśmy świetnych przewodników którzy  opiekowali się nami i ciekawie opowiadali. Wciąż mam to w głowie… rdzawo-pomarańczowe piaski pustyni Wadi Rum, starożytne miasta, zapachy tęczowych przypraw, odgłosy bazarów, palmy w oazach, wielbłądy, Ziemia Obiecana, niezwykłe Morze Martwe i całkiem nowe smaki. Żal serce ściska, gdy pomyślę, że Palmiry już nie ma… Takie miasto! Cieszę się, że było nam dane ją zobaczyć [*].
Nasza trasa
Zaczynamy od Zatoki Akaba
Płyniemy z Egiptu do Jordanii
Już blisko!
Widok na Siedem Filarów Mądrości
zaraz ruszamy
Jordania. Pustynia Wadi Rum.
Moje ulubione zwierzaki
Dostrzegacie je w oddali?
Skromna posiadłość Beduinów
Czyżby szaman nawiedził te strony?
ukryty wąwóz
Zaglądamy do środka
starożytne petroglify
niesamowite te skały
Jawa czy sen? A może marzenie? Jedno z piękniejszych miejsc, w jakich byłam… UNESCO.
Wdrapywanie się na  wydmę w upale i kurzu może okazać się wyczerpujące… ale potem pozostaje już tylko podziwianie, kontemplacja widoków, cieszenie się każdą sekundą…
wcale nie taka mała ta wydma;)
Widok z wydmy na okolicę. Warto było się namęczyć!
Żegnamy się z rdzawymi piaskami
Beduińska herbatka, słodka, mocna i aromatyczna!
Czas na Amman – stolicę Jordanii
Z cytadeli (wzgórze Jebel Al Quala’a 850 m n.p.m.) podziwiamy panoramę
Można zwiedzić tu również ruiny Świątyni Herkulesa, Pałac Umajjadów oraz bizantyjską bazlikę
Jedziemy do Dżerasz (Geraza) –  tle widać już starożytne miasto
Miasto założone prawdopodobnie w IV w p.n.e. przez Aleksandra Wielkiego
Spacerując po Dżerasz
Mama przy świetnie zachowanej kolumnadzie:)
malownicze osty
droga z czasów rzymskich
wciąż świetnie się trzyma!
Geraza jest wprost niesamowita! Wszyscy zachwycają się Rzymem i Atenami (zgadzam się i rozumiem) ale wciąż tak wiele starożytnych pamiątek pozostaje w ich cieniu. A szkoda!
Odpoczynek;)
Z mamą przy jednej ze świątyń
 Kołyszące się kolumny – zostały zbudowane tak, by przetrwać trzęsienia ziemi – częściowo się to udało;)
perspektywa
z oddali
Napawamy się widokami
posadzki z mozaiki
Starożytny teatr- wciąż świetnie zachowany!
Akurat odbywały się jakieś pokazy
Kolejny przystanek to starożytne miasto Bosra – najpierw musimy pokonać fosę
Miasto zostało zbudowane ze skały wulkanicznej, stąd ten ciemny kolor
Tutaj również odwiedziliśmy majestatyczny teatr z niezwykle wysokimi trybunami
widok z teatru na okolicę
Zawsze miałam słabość do niebieskich drzew;)
pozostałości po świątyniach
a także po domostwach
Nie tylko Europejczycy zwiedzają!
stragan
Rodzeństwo
…gdzieś na Pustyni Syryjskiej…
Stąd już bardzo niedaleko do Iraku
I wreszcie jest! Nasza wymarzona Palmira – a tle oaza zwana Tadmurem
Okno na miasto;)
Palmira… Jak napisał kiedyś angielski historyk E.Gibbon „Całe wieki dobrobytu poświęciła jednej chwili chwały”
To tutaj władała niegdyś słynna królowa Zenobia
płaskorzeźby
Dotrzeć do takiego miasta to istne spełnienie snów
Charakterystyczny tetra pylon
W przeciwieństwie do ciemnej, dającej dużo cienia i chłodu Bosry, Palmira uderzyła nas jaskrawością jasnego piaskowca. Błękitne niebo, złoty kamień i zielone oazy…
Cudowne kolumny z piaskowca na tle błękitu nieba
Fragment akweduktu
Droga
fragmenty świątyni
Nie wiem czemu tak mocno utkwił mi w pamięci właśnie ten obraz. Podczas spaceru po Palmirze, wspięliśmy się nieco po kamieniach i ponad murami ujrzeliśmy tę daktylową oazę.
Z oazą za plecami
Rozmaite syryjskie przysmaki, intensywnie pachnące, odpowiadały mi w każdym kęsie:)
Zamek Crac des Chevaliers z czasów Wielkich Krucjat, Syria  – na szczycie 650 metrowego uskoku
arabskie dachy białego miasteczka (widok z zamku)
Zamek jest olbrzymi, abo go dobrze zwiedzić potrzeba kilku godzin
potężne mury
Panorama okolicy
Co mi się podobało? Bez przeszkód można było penetrować wszelkie zakamarki, schodki, wieżyczki, tajne przejścia, mostki, dziedzińce. Żadnych linek, barierek, strażników i zakazów wstępu. Zamek od 2006 r znajduje się na Liście UNESCO
Chwila odpoczynku;)
Zamek zdobyty!
Malula – jedno z ostatnich miejsc, gdzie można jeszcze usłyszeć język aramejski.
Miasteczko stanowi ośrodek pielgrzymkowy Chrześcijan – miejsce kultu św. Tekli
Żyje tu jedynie 2000 mieszkańców
Damaszek, stolica Syrii
godziny szczytu
Jeden z trzech minaretów wielkiego meczetu
Wielki Meczet Umajjadów i jego otoczony arkadami dziedziniec, po którym biegały dzieciaczki
Najstarsza budowla w mieście i najważniejsza świątynia w Syrii. W cieniu odpoczywają Muzułmanie, którzy przychodzą tu nie tylko po to, by się pomodlić, ale również po to by się zdrzemnąć, ochłodzić, porozmyślać lub porozmawiać z przyjaciółmi 🙂
Znajdują się tam relikwie św. Jana Chrzciciela (jednego z proroków, czczonego przez muzułmanów)
Nie wiem dlaczego ale uwielbiam chodzić boso po dywanach meczetów
Siostry
Maluch
Drugi dziedziniec
Wielki Souk al -Hamidijja  w Damaszku
To właśnie w Damaszku kupiłam przepiękne srebrne kolczyki, które noszę do dziś
Targowisko pełne skarbów
Lokalne wyroby i piękne pamiątki – mama się targuje;)
Syryski sklep z bielizną – w ofercie m.in. stringi ze śpiewającym ptakiem, które są w tamtym klimacie jak najbardziej na topie!;) Cóż, trzeba zabiegać o względy męża, gdy jest się jedną z kilku…
Zgiełk i harmider na suku.Uwielbiamy atmosferę bazarów!
Kościółek bizantyjski
Na posadzce mozaikowa mapa
Ziemia Obiecana
W bardziej przejrzyste dni widać stąd podobno Jerozolimę i Betlejem
Nam udało się jedynie dostrzec Morze Martwe – zawsze coś;)
Rzeka Jordan
Betania za Jordanem (to tutaj podobno miał miejsce chrzest Chrystusa)
Kąpiel w Morzu Martwym to niecodzienne przeżycie
Warto wysmarować się błotkiem, które ma dużo właściwości leczniczych;)
Najbardziej zasolony zbiornik świata
Oddalamy się już od Morza Martwego, jeziora znajdującego się w rowie tektonicznym, będącym jednocześnie najniższym punktem Ziemi. Jego głębokość to 418 m p.p.m.!
 Niestety. W noc przed wizytą w Petrze dopadła nas Zemsta Hammurabiego czy innej Zenobi (?) i następnego dnia byliśmy kompletnie osłabieni i ledwo trzymaliśmy się na nogach. Żeby przemierzyć wąwóz i dotrzeć do atrakcji znajdujących się w jego głębi, musieliśmy wynająć bryczkę (całe szczęście, że w ogóle była taka opcja). Pamiętam, że podczas zwiedzania co chwilę musiałam przysiadać.
Przemierzając wąwóz…to właśnie on od wieków strzeże dostępu do ukrytego miasta…
Jedziemy!
Aż wreszcie, po około 3 km… naszym oczom ukazało się kolejne, nieziemskie miejsce tej wyprawy!
Khazneh, czyli tzw. Skarbiec Faraona (wykuty w skale) , pochodzi z I-II w n.e. Znany pewnie wielu osobom z filmu „Indiana Jones i ostatnia krucjata” – oglądaliście? 🙂
Co prawda w cieniu ale za to z mamą:)
Teraz to wielka nekropolia. Zajęła zasłużone miejsce na liście UNESCO
Mini karawana
Po schodkach w stronę klasztoru…
Zamyślony Nabatejczyk
Teatr u podnóża skał
Relaks w cieniu kolumny
Różowe drzewa w suchej dolinie
Pomimo odwodnienia, jakoś daliśmy radę;) Żegnaj starożytna Petro! A może do zobaczenia?
Na koniec tygodniowy odpoczynek w Egipcie nad Morzem Czerwonym
Tego wszystkiego nie da się opisać a nawet dobrze przedstawić na zdjęciach… Tam trzeba pojechać, zobaczyć, poczuć i przeżyć…

post a comment