Top
  >  Wolne myśli   >  Marzenia się zmieniają…

Chciałam kiedyś zdobyć świat. Postawić stopę na każdym możliwym lądzie. Wyruszyć i przez wiele miesięcy nie wracać. Czym dalej tym lepiej, a najlepiej na kraniec naszego globu. Do ostatniego grosza, do ostatniego tchu. Było tak jeszcze kilka lat temu, do niedawna w zasadzie. Tymczasem, ledwie się obejrzałam, nie wiem nawet kiedy, marzenia się zmieniły. Wciąż pragnę podróżować, wciąż tęskno mi za ciepłem Morza Śródziemnego i górami na horyzoncie. Wciąż, ale jakby inaczej. Czy to pierwsze symptomy starości?;) 30-tka za pasem, więc kto wie;)

Nagle „oczekiwania podróżnicze” ewoluowały. Nie, bo to by znaczyło, że urosły a one w pewnym sensie się skurczyły. Priorytety się przetasowały. Nagle, znacznie bardziej zależy mi na dokładnym poznaniu Polski. Nagle zaczęły marzyć mi się regiony a nie całe kraje. Nagle, podobnie jak Zbigniew Wodecki, „lubię wracać w strony, które znam, po wspomnienia zostawione tam, by się przejrzeć w nich, odnaleźć w nich…”. Tak. To musi być starość;)

Męczę się na samą myśl o przekrojowych objazdówkach – 3-4 państwa w jeden miesiąc? O nie, to już nie dla mnie, nie chce mi się. Przestało mnie bawić skakanie z kwiatka na kwiatek. Zamiast pędu wybieram spokój. Wolę mniej a dokładniej, na luzie. Chciałabym pokazać Maćkowi miejsca, które podbiły moje serce zanim jeszcze się poznaliśmy. Chciałabym lepiej poznać Włochy – kraj, który darzę szczególnym sentymentem. Na włoskim bucie znajdują się co najmniej cztery krainy, które wydają mi się obce, mimo że w Italii byłam już nieraz.

Znałam i w pełni popierałam pojęcie slow travel ale ostatnimi czasy nabrało dla mnie całkiem nowego znaczenia. Poczułam je jak nigdy dotąd. I mam przeczucie, że już niedługo zupełnie inaczej zaczniemy celebrować nasze wspólne wyjazdy, zwłaszcza, że nie będziemy już sami we dwoje..;)

post a comment