Top
  >  Dziecko w plecaku   >  Karkonosze zimą z małym dzieckiem – wózkiem po śniegu? Da się!

Na wstępie powiem, że żadni z nas znawcy gór, bliżej nam na niziny – co nie znaczy, że bym nie chciała! Po prostu jakoś tak wychodzi;) Gór nie widzieliśmy od czasów Słowenii i Rumunii a i tam po szlakach raczej nie chodziliśmy. Pisząc, że byliśmy w górach mam raczej na myśli, że góry nas otaczały;) Dlatego nie mieliśmy zbyt dokładnego planu na ten wypad. Nie byliśmy pewni, jak wiele zimą z dzieckiem w wózku a bez nosidła jesteśmy w stanie zobaczyć. Nie znam się na górach, więc podchodzę do nich z pokorą.

Nasza trasa: Szczecin – Wrocław (wizyta u rodziny)- Jelenia Góra – Karpacz – Kowary – JG – Bolków – Ochla – Gorzów – Szczecin

Cóż zatem będziemy robić zimą w Karkonoszach?

Stwierdziliśmy, że informacje z pierwszej ręki otrzymamy na miejscu i najzwyczajniej w świecie przystosujemy się do warunków pogodowo-szlakowych. Dodam jeszcze, że za bazę wypadową obraliśmy mieszkanko na Air B&B w Jeleniej Górze, zwanej zresztą stolicą Karkonoszy (dobry pomysł, bo stamtąd wszędzie rzut beretem).

widoki z tarasu przy kościółku Wang

1. Karpacz, Kościółek Wang i spacer do Samotni przez Karkonoski PN – o tym nie śniliśmy nawet w najskrytszych marzeniach! Przed wyjazdem, przewertowałam różne blogi w poszukiwaniu tej, jakże istotnej informacji i nie doszukałam się. Były wędrówki do schroniska Samotnia ale wszystkie opisywały WIOSENNO – LETNIE eskapady. Cieszę się, że to ja mogę dziś udzielić sprawdzonej odpowiedzi;) TAK, można ZIMĄ w ŚNIEGU dotrzeć BEZPIECZNIE z WÓZKIEM aż do Samotni. I warto 😀

Są pewne „ale”, a jakże! Śnieg powinien być suchy, nie topniejący (umęczycie się na takich nierównych, spływających hałdach). Dobry wózek na dużych kołach będzie zaletą (my mamy tzw. biegowy). Reszta zależy od siły woli osoby pchającej (u nas zaszczyt ten przypadł oczywiście tatusiowi – stwierdził on jednak, że być może zimą było łatwiej niż latem, pod śniegiem znajduje się podobno stara kostka brukowa;)). Myślę, że najlepiej upewnić się w kasie, tuż przy wejściu do Karkonoskiego Parku Narodowego i podpytać o warunki szlakowe na ten dany dzień. Dodam, że mieliśmy tego dnia przyjemne -3st i cudowne słoneczko, zaznaliśmy niemalże wędrówki przez baśniową Narnię:) Na szlaku spotkaliśmy trochę osób ale nie za wiele (cud miód).
TRASA: 4,5km w jedną stronę, 3 nieco wyższe podejścia ale i dużo wypłaszczeń

Zaczynamy! Ok, miałam jedno ciche marzenie przed wyjazdem – przejść się taką białą spokojną drogą wśród ośnieżonych choinek i ktoś mnie ewidentnie wysłuchał tam na górze, udało się i nigdy tego nie zapomnę! Żyjemy w czasach kiedy niestety zimy są coraz rzadsze i raczej możemy je tylko wspominać z dzieciństwa, dla nas taki spacer w śniegu to wieeeeelka frajda:)

Trasa marzenie! Wędrujemy przez Narnię:)

Wyłoniła się Jej Wysokość 1603m npm Śnieżka:)

Sielska Samotnia i Kocioł Małego Stawu

Herbata w plecaku zawsze mile widziana! 1195m npm

Obudził się i też chciał trochę pohasać;)

Centrum Karpacza

 

2. Park Krajobrazowy Dolina Bobru – od kolorowej starówki w Jeleniej Górze aż do gościńca Perła Zachodu. Drugi dzień był równie przyjemny, choć nie ukrywam – pierwszy przebił wszystko;) Spacer do Gościńca Perła Zachodu to bułka z masłem. Temperatura około 0 st. i kilka razy wyszło słoneczko. Nie dość, że stare miasto w Jeleniej okazało się niespodzianką samą w sobie (naprawdę urokliwe i kameralne – z dwoma palarniami kawy), to jeszcze później ten przemiły spacer nad rzeką Bóbr. Nic wymagającego, lekka trasa dla każdego:) Można by iść dalej, aż do Siedlęcina ale nie chcieliśmy torturować młodego, który i tak wykazywał dużą dozę cierpliwości dla naszych „dziwnych” pomysłów;)
TRASA: Ok. 4km w jedną stronę, płasko. Ważne: szliśmy szlakiem rowerowym a nie pagórkowatą „Ścieżką Poetów”.

Cukiernię Bristolkę (a zwł. pączki;)) poleciła mi moja kochana Kuzynka i ja teraz również ją polecam:) Dzięki K.:*

Wciąż czynny wiadukt kolejowy

 

Bliżej gościńca trasa nieco się zwęziła

Gościniec Perła Zachodu – podejrzewam, że latem mnóstwo tu gości:)

Widok z gościńca na J. Modre

 

3. Wizyta w Kowarach i spacer ścieżką „Zielone Karkonosze” . Trzeci dzień okazał się wyzwaniem, trasa niby łatwa ale nam trafiły się roztopy i wędrówka z wózkiem przestała być lekka. Hałdy, muldy, kałuże i błoto. To właśnie trzeci, z przewagą deszczowy dzień i wiosenne prognozy roztopowe zadecydowały, że nie zostajemy w górach dłużej, tylko wracamy następnego dnia. Każdy inny szlak też byłby pewnie męczarnią. Muszę jednak przyznać, Kowary zaskoczyły nas ciekawą mini-starówką z deptakiem (warto odwiedzić) – byłam tu jakieś 18 lat temu na wycieczce szkolnej z gimnazjum i nie pamiętałam zupełnie tego centrum! Wówczas zwiedzaliśmy także sztolnie, tym razem nie pchaliśmy się tam z młodym, jak podrośnie to pewnie wrócimy:)
TRASA: pętla długości 5,5km, z początku lekkie podejście, raczej każdy podoła

Droga z pozoru zwyczajna a jednak uwierzcie, nawet mi bardzo niefajnie szło się po tym mokrym śniegu!

 

4. Co by mogło się także udać ale odpuściliśmy? Wodospad Szklarki. Doradzali nam wszyscy znajomi ale deszcz i roztopy pokrzyżowały plany a na siłę nie chcieliśmy. Będzie po co wracać:)

 

Co jeszcze udało nam się zobaczyć?

W drodze powrotnej z uwagi na jakiś wypadek i korki, nawigacja poprowadziła nas przez Bolków, gdzie nie omieszkaliśmy zatrzymać się na godzinny spacer u stóp słynnego zamku z XIII w (No dobrze, przyznaję, trochę też po to, by zmęczyć młodego na dalszą podróż. Sukces osiągnięty, zasnął potem w aucie natychmiast i w ciszy przejechaliśmy prawie 200km;)).


Po około 2 godzinach zatrzymaliśmy się w Ochli pod Zieloną Górą, gdzie znajduje się skansen, ja zaś od wszelkich muzeów etnograficznych jestem uzależniona. Zjedliśmy tam zresztą zakupiony wcześniej w barze mlecznym obiad;) Lepiej pod wiatą niż w samochodzie (ach te covidy, tutaj wyszły nam na dobre).

 

Cały wypad jak marzenie, teraz będę długo tęsknić za takimi górami w śniegu… 🙂 Baterie podładowaliśmy, na jakiś czas wystarczy…